środa, 18 marca 2026

nowy rozdział

Wczoraj, 17 marca 2026 roku, w naszej rodzinie rozpoczął się pewien, nowy rozdział... Rozdział ten ma plaskatą mordkę, piaskowe futerko i cudowny charakter...

 

 

I chociaż serca nasze dalej są pokiereszowane ostatnimi odejściami, to już wiem, że ludzkie serce jest bardzo pojemne w miłość. Ten piesek jest ponad dobę w naszej rodzinie, a już tyle radości nam sprawił, że to jest wręcz niewiarygodne.

 

 

W myśl zasady, że lepiej adoptować, niż kupić, tak właśnie zrobiliśmy. Poszukaliśmy w ogłoszeniach pekińczyka, który nie miał szczęścia na tyle, aby cieszyć się przez całe życie jednym domem. Dwa pieski nam umknęły i mamy nadzieję, że trafiły do cudownych domów. Za trzecim razem się udało, to my byliśmy tymi pierwszymi ;) 

Piesek ma krótką historię, ponieważ ma 15 miesięcy i mieszkał ze starszą panią, która z racji wieku, nie mogła się nim już odpowiednio zajmować. I tak trafił do nas. Będzie kochany i szczęśliwy, a przy okazji uszczęśliwi swoją obecnością nowych opiekunów. Jest bardzo proludzki i ufny, więc można podejrzewać, że nie zaznał krzywdy od człowieka. Powoli się przyzwyczaja do nowego miejsca, nowych ludzi i nowej rutyny. Stare zabawki dostały nowe życie i są cały czas w użyciu. Na razie ulubioną maskotką stał się szczurek ;)

 


 Czesio, witaj w rodzinie!!!!

niedziela, 1 marca 2026

trudno wrócić

Chcę tu wrócić. Czasami odczuwam dużą potrzebę napisania więcej niż na Instagramie. Ale z drugiej strony bardzo trudno tu wrócić. To był ciężki czas, popadłam w pewnego rodzaju letarg, zimy sen, który polega na codziennym robieniu planu minimum....
 
Więc trzymam kciuki sama za siebie, żebym jednak wróciła ;) A tymczasem energii mam tyle co Witek na załączonym zdjęciu
 
 

 

czwartek, 25 grudnia 2025

święta

Wydarzają się w naszym życiu smutne chwile, ale świat gna dalej do przodu. Z jednej strony dobrze, bo człowiek nie ma czasu na rozdrapywanie ran, ciągle jest coś do zrobienia. Z drugiej chciałoby się chociaż na chwilę pochylić nad samym sobą...
 
Przy naszym wigilijnym stole zabrakło wczoraj dwóch kochanych istot. Tych najbardziej aktywnych, którzy zawsze uczestniczyli w świętowaniu. Dyziu rozbierał namiętnie choinkę, a po wigilii kładł się na środku stołu i chciał być w centrum zainteresowania. Adeczka żebrała o pachnącą rybę... Smutno bez nich. Tak po prostu....
 
Miejcie dobry czas w najbliższych dniach. Cieszcie się tymi, którzy są obok, bo nie ma pewności, że jutro będziemy w tym samym składzie....
 


 
 
Tosia ostatnio smutna, dużo wokalizuje i nawołuje. Mimo, że ta ogromna indywidualistka zawsze trzymała się na uboczu i nie bratała z resztą stada, chyba odczuwa brak reszty towarzyszy...